Please enable JS

Co biorę od Maudie?

22 stycznia 2018 / Justyna Kaczorowska /Marka osobista/Moje Inspiracje

Jakiś czas temu obejrzałam film pod prostym, nic nie mówiącym więcej tytułem – Maudie. Wiedziałam tylko, że film zdobywa wiele nagród, ale nie nastawiałam się zbytnio, nie czytałam też recenzji lub opinii, nie znałam też dokładnie fabuły tego filmu. Pozwoliłam sobie po prostu na obejrzenie go bez żadnych narzuconych sobie wcześniej założeń. 

Co się okazało?

Po obejrzeniu tego filmu (a minęło już prawie 2 tygodnie), ja wciąż o nim myślę, dlatego między innymi postanowiłam napisać o nim kilka słów. Ta historia mnie po prostu urzekła i zapadła głęboko w serce, dała impuls do działania i wciąż dodaje otuchy.

Film początkowo zapowiadał się na nudną opowieść, bo główną bohaterką jest mało atrakcyjna, krucha, niezdarna kobieta w średnim wieku o imieniu Maude, uważana zresztą przez wszystkich za „odmieńca”. Do tego, żeby było mało – jej rodzice już nie żyją, więc zostaje oddana przez brata pod opiekę cioci i jak się dowiadujemy na początku musi on jeszcze jej za to płacić. Co zatem może być ekscytującego dalej w takim filmie?

Nic bardziej mylnego, historia życia tej kobiety przerosła moje największe oczekiwania. Powieść snuje się i sączy powoli, kobieta opuszcza dom ciotki, bo pragnie być niezależna i żyć własnym, samodzielnym życiem. Ma bowiem dość tego, że inni o wszystkim za nią decydują. I jak to zwykle bywa, wszystko zaczyna się od przypadkowego spotkania w sklepie…

Miejscowy rolnik, drwal i rybak w jednym zostawia tam ogłoszenie w sprawie posady – szuka on gospodyni domowej, która mu ugotuje, posprząta dom i popilnuje gdy ten będzie w pracy. Maude bierze to ogłoszenie i postanawia wykorzystać nadarzającą się okazję. Ten dzień będzie miał ogromny wpływ na całe dalsze życie Maudie i kompletnie odmieni jej los. Zresztą nie tylko jej. 

Wchodzimy, a właściwie wślizgujemy się do ich świata powoli, subtelnie i nagle zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy już świadkami czegoś dużo większego. Niemalże na własnej skórze odczuwamy rozwój tej relacji i rozkwit niesamowitej, pięknej i prostej miłości między nimi. W zarozumiałym rybaku, twardym chłopie o mocnej postawie, wychowywanym w sierocińcu, nie potrafiącym okazywać emocji, dostrzega ona coś dobrego i „uczy go” na naszych oczach miłości. Niemal w każdej scenie możemy dostrzec te uczucia, są one momentami nie do opisania. Odnosi się wręcz wrażenie, że nic lepszego w ich życiu nie mogło się zdarzyć niż to, że się właśnie spotkali i z czasem mocno pokochali. 

Co biorę od Maudie dla siebie?

Tytułowa Made Lewis – kanadyjska malarka (po mistrzowsku zagrana przez Sally Hawkins) jest po prostu niesamowita. Z czasem odkrywa w sobie pasję – malowanie, by poświęcić się temu bez reszty. Wniosek – nigdy w życiu nie jest za późno, żeby odkryć swoją pasję. Tak na marginesie, to została uznana za jedną z najważniejszych tamtejszych ikon malarstwa ludowego i jej obrazy sprzedaje się na aukcjach czasami za dziesiątki tysięcy (to przypomina mi trochę historię „Mój Nikifor”). Maudie ma niezłomną wolę życia, determinację, by żyć w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami wbrew wszystkim i pojawiającym się przeszkodom. Na pytanie – skąd czerpie swoją wewnętrzną siłę – odpowiada, że zawsze niewiele oczekiwała od życia i to chyba właśnie to. Była wdzięczna za to, co ma (a miała naprawdę niewiele). Nawet miłość i popularność przyszła do niej nieproszona… Do końca życia maluje, choć ciało odmawia jej posłuszeństwa. Scena, gdy mówi, że tak naprawdę do życia potrzebny jest jej tylko on (mąż), mocno chwyta za serce. Najlepsze rzeczy w życiu są za darmo. Najlepsze rzeczy w życiu wcale nie są rzeczami. 

Pod koniec filmu zaczynamy kochać tę malutką, zgarbioną malarkę, prawie tak samo jak towarzyszący jej u boku mąż – w tej roli równie genialny Ethan Hawke. Oglądając ten film nie raz uroniłam łezkę, rzadko bowiem można zobaczyć na ekranie prawdziwą miłość, do tego rozkwitającą w spartańskim warunkach – w malutkiej, drewnianej chatynce wśród pięknych, wiejskich krajobrazów Kanady. Wierzę, że ta opowieść może każdemu dostarczyć sporo emocji. Zapewniam, że będzie to dla Was mile spędzony czas w towarzystwie dwójki cudownych ludzi, od których można się wiele nauczyć. Gorąco polecam! 

Jeśli tylko obejrzycie ten film, podzielcie się proszę w komentarzu Waszymi opiniami. Bardzo jestem ciekawa waszych wrażeń!

Zdjęcia wzięte ze strony: http://www.filmweb.pl

Podał Ci się wpis? Podaj dalej, skomentuj lub polub moją stronę na FB: Coaching wzmacniania pewności siebie 

  Zobacz także Coaching samooceny
Zobacz także Biznes coaching
Zobacz także Mentoring


O blogu i o mnie

Cześć!

Nazywam się Justyna. W moim życiu mam dwie pasje:💗coaching i malarstwo. Uwielbiam pracować z klientami coachingowo nad poprawą ich samooceny i brakiem pewności siebie oraz pomagać im odkrywać swoje potrzeby, wartości, pasje. Lubię wspierać ich 💪 w kreowaniu wizji swojego biznesu, a następnie doradzać w kwestiach strategii i marketingu.

Na moim blogu dużo piszę o tym, skąd się bierze niska samoocena oraz brak pewności siebie, jak możemy poprawić naszą samoocenę i zwiększyć pewność siebie, wzmocnić poczucie własnej wartości. Przedstawiam liczne ćwiczenia na budowanie pewności siebie i asertywność. Rekomenduję zmianę siebie poprzez coaching (swojego myślenia, nawyków), by wieść życie w zgodzie ze sobą, być bardziej spełnionym i przez to także bardziej szczęśliwym człowiekiem.

Zapraszam Cię zatem do tego mojego świata, rozgość się proszę w nim, mam nadzieję, że znajdziesz tutaj to, czego szukasz…

Zapisz się na mój bezpłatny Newsletter
i odbierz kilka ćwiczeń pomagających
budować pewność siebie!