Trójkąt tych 3 wspomnianych wcześniej w książce podosobowości przypomniał mi o tzw. trójkącie dramatycznym Karpmana. Idąc za jego opisem z Wikipedii – to symboliczny schemat zachowań u osób z niezaspokojoną w dzieciństwie potrzebą uznania, współczucia i akceptacji, obrazujący zachwianie równowagi w relacjach i przechodzenie od roli wybawiciela, poprzez rolę ofiary do roli prześladowcy. Istotą trójkąta Karpmana jest nieuświadomione i zautomatyzowane wchodzenie w trzy określone role (wybawiciel, ofiara i prześladowca) w procesie naprzemiennym, tj. kolejne role następują po sobie w cyklach, które mają różny okres trwania (w niektórych przypadkach mogą występować bardzo szybko).
Potulna, inaczej grzeczna dziewczynka, to wypisz wymaluj inaczej ofiara. Nie chce się wywyższać, jest zawsze miła, boi się ataku. Siedzi w kącie i doświadcza krzywd, ale nic nie powie, nie zawalczy o swoje. Kiedy władzę nad Tobą ma Potulna, to Ciebie tak naprawdę nie ma: nie ma twoich potrzeb, nie ma twoich granic, nie ma twojego zdania, nie ma twoich uczuć. I jak pisze autorka – z upływem lat Potulna rozszerza swoją działalność. Popularnym kierunkiem jest tak zwana emocjonalna harówa, czego kwint esencją jest uśmiech od ucha do ucha i uprzejmość w każdych okolicznościach. Ukrywanie pod uśmiechem tego, co się czuje. W moim domu często się mówiło – „nie złość się, bo złość piękności szkodzi”, tylko problem w tym, że czasem trzeba się zezłościć i tupnąć nogą. Tym to prostym przekonaniem nauczono mnie nie tylko złości nie wyrażać, ale nawet jej nie odczuwać. A przecież coś trzeba zrobić później ze swoją zlekceważoną złością? Często kierujemy ją więc przeciwko sobie samej. Poobserwuj świadomie swoje myśli, kiedy coś cię wkurzy i będziesz już widzieć, co robisz ze swoją złością. Złość nie opuszcza naszego ciała, często przeradza się w tzw. choroby autoimmunologiczne.
Królowa Śniegu to oczywiście Prześladowca, zdaje się nie mieć litości, choć to ona najbardziej zasługuje na miłosierdzie. Nie trzeba pracować w korporacji, żeby zostać Królową Śniegu. Wystarczy cokolwiek, czym da się zarządzać, świstając batem. To może być twój dom, w którym nie wolno zostawić na półce kurzu. To może być twoje ciało, któremu każesz się głodzić, bo powyżej BMI 19 czujesz dla siebie pogardę. Królowa Śniegu nigdy nie odpoczywa, bardzo często goni nie swoje cele, całe swoje życie podporządkowuje kolejnym osiągnięciom. To ona mówi do ciebie: „Nie histeryzuj”, „Czego ryczysz z byle powodu?”, kiedy całą twoją wina jest emocja, którą czujesz. Wrzuca na tę emocję osąd, blokuje energię lęku, wciska knebel, zakazuje.
W trójkącie dramatycznym jest jeszcze trzecia postać: Ratownik, najczęściej Ratowniczka. Tę rolę też czasami przejmuje Potulna lub Męczennica, zaprzęgając się do emocjonalnej harówy – wysłuchuje Ofiary, pozwala jej opłakiwać krzywdy. Ale bez Królowej Śniegu one obie nie miały by racji bytu. Co ciekawe, zarówno Potulna, jak i Królowa Śniegu zrobione są ze strachu i wstydu. Męczennica poświęca się, robiąc to, daje z siebie wszystko – wszystko, co ma, i jeszcze trochę, ponieważ częścią tej postaci jest praca ponad siły. Przypomina ona bardzo Ratownika, który ratuje, żeby tylko nie zająć się sobą. I jak to pięknie ujęła autorka, „Męczennica zrobiona jest w istocie z wkurwu. Być może jest Potulną, tylko lata później – lata uginania się, umniejszania, redukowania zgromadziły w niej złogi złości, która szuka ujścia – ale ponieważ zakaz okazywania złości dalej obowiązuje, a złości uzbierało się tyle, że nie da się jej już opędzić autoagresją, Męczennica cała paruje od gniewu, ale za rękę jej nie złapiesz, bo działa zgodnie z samej sobie zadanym przepisem na życie – przecież wszystko jest w porządku”.
Dodaj komentarz